Coraz bardziej zżywam
bransoletki |nasiona marihuany |Corporate Identity
„Coraz bardziej zżywam się z czołgiem, dopasowuję do niego i — co tu kryć — coraz rzadziej powracam myślą do lotnictwa. Częściej widzę siebie w wieży czołgu niż za sterami samolotu. Urzekła mnie broń pancerna i wiem, że nigdy jej nie porzucę!
Od paru dni boli mnie wściekle ząb, a tu w obozie nie ma chwilowo dentysty. Otrzymuję przepustkę na wyjazd do najbliższego miasteczka — Murowanej Gośliny. Znajdę tam chyba jakiś prywatny gabinet stomatologiczny.
Niewielki rynek otoczony wieńcem schludnych domów. W jednym z nich typowa poznańska gospoda z dużym, reklamowym napisem „Tu się jada jak u matki". Obok sklep z nieco dwuznacznym na pierwszy rzut oka szyldem „Interes krótki . włosami"... Wystarcza atoli jedno spojrzenie w okno wystawowe i wszystko jest jasne. W witrynie piętrzą się bowiem różne rodzaje wszelkich rozmiarów szczotek, z krótszym lub dłuższym włosem, i cały asortyment pędzli do malowania.
Na ścianie sąsiedniego domu pyszni się barwny, odręcznie wykonany afisz, zapraszający do miejscowego rzeźnika na wieczorne „świniobicic z tańcami". Niestety, przepustkę mam tylko do godziny szesnastej, nic zobaczę więc nieco dziwnej dla warszawiaka uroczystości.
Puściuteńki, starannie zamieciony rynek. Ani żywego ducha. Nic dziwota — jest samo południc i obezwładniający upał.“(2)
biura wirtualne |Vision International |Bukmacher
„Coraz bardziej zżywam się z czołgiem, dopasowuję do niego i — co tu kryć — coraz rzadziej powracam myślą do lotnictwa. Częściej widzę siebie w wieży czołgu niż za sterami samolotu. Urzekła mnie broń pancerna i wiem, że nigdy jej nie porzucę!
Od paru dni boli mnie wściekle ząb, a tu w obozie nie ma chwilowo dentysty. Otrzymuję przepustkę na wyjazd do najbliższego miasteczka — Murowanej Gośliny. Znajdę tam chyba jakiś prywatny gabinet stomatologiczny.
Niewielki rynek otoczony wieńcem schludnych domów. W jednym z nich typowa poznańska gospoda z dużym, reklamowym napisem „Tu się jada jak u matki". Obok sklep z nieco dwuznacznym na pierwszy rzut oka szyldem „Interes krótki . włosami"... Wystarcza atoli jedno spojrzenie w okno wystawowe i wszystko jest jasne. W witrynie piętrzą się bowiem różne rodzaje wszelkich rozmiarów szczotek, z krótszym lub dłuższym włosem, i cały asortyment pędzli do malowania.
Na ścianie sąsiedniego domu pyszni się barwny, odręcznie wykonany afisz, zapraszający do miejscowego rzeźnika na wieczorne „świniobicic z tańcami". Niestety, przepustkę mam tylko do godziny szesnastej, nic zobaczę więc nieco dziwnej dla warszawiaka uroczystości.
Puściuteńki, starannie zamieciony rynek. Ani żywego ducha. Nic dziwota — jest samo południc i obezwładniający upał.“(2)
biura wirtualne |Vision International |Bukmacher