- Jestem tego pewny
www.czasy.infantylnej.pl |włodarzewska opinie |wolters kluwer opinie
„— Jestem tego pewny, jak cała Francja. Zresztą mniejsza o to, książę, świetnie, że go sprowadziłeś, przyszło to w samą porę.
— Ale kogo, hrabio, kogo... Stoję jak na szpilkach, nie pojmuję ani słowa z tego, co do mnie mówisz.
— Mówię przecież o panu dAiguillon, twoim synowcu.
— Więc co z tego
— No, mówię, że dobrze zrobiłeś sprowadzając go tutaj.
— A, bardzo dobrze, bardzo dobrze! Chciałeś powiedzieć, że mi będzie pomagał, prawda
— Będzie pomagał nam wszystkim... Wiesz, że jest w wielkiej zażyłości z Joasią.
— Doprawdy
— Oczywiście. Rozmawiali już z sobą i porozumieli doskonale.
— Wiesz o tym
— O to nie trudno. Joasia jest strasznym śpiochem. Wstaje o dziewiątej, dziesiątej, jedenastej.
— No to co z tego
— A to, że dziś około szóstej rano widziałem w Luciennes odjeżdżający powóz księcia dAiguillon. Czy ci to nic nie mówi Uznasz chyba, że aby wstać rano, dać posłuchanie o tak niezwykłej godzinie, to nie bardzo wygląda na Joasię. Jakże więc szalenie musi być ona zakochana w twoim drogim synowcu.
— Tak, tak — powtarzał Richelieu zacierając z ukontentowaniem ręce. — Już o godzinie szóstej rano. Brawo, dAiguillon!
— Posłuchanie zatem musiało zacząć się o piątej... W nocy! Cudownie!
— Cudownie! — powtórzył Richelieu — doprawdy cudownie, mój drogi Janie!“(7)
Fotele |wieczór panieński |
„— Jestem tego pewny, jak cała Francja. Zresztą mniejsza o to, książę, świetnie, że go sprowadziłeś, przyszło to w samą porę.
— Ale kogo, hrabio, kogo... Stoję jak na szpilkach, nie pojmuję ani słowa z tego, co do mnie mówisz.
— Mówię przecież o panu dAiguillon, twoim synowcu.
— Więc co z tego
— No, mówię, że dobrze zrobiłeś sprowadzając go tutaj.
— A, bardzo dobrze, bardzo dobrze! Chciałeś powiedzieć, że mi będzie pomagał, prawda
— Będzie pomagał nam wszystkim... Wiesz, że jest w wielkiej zażyłości z Joasią.
— Doprawdy
— Oczywiście. Rozmawiali już z sobą i porozumieli doskonale.
— Wiesz o tym
— O to nie trudno. Joasia jest strasznym śpiochem. Wstaje o dziewiątej, dziesiątej, jedenastej.
— No to co z tego
— A to, że dziś około szóstej rano widziałem w Luciennes odjeżdżający powóz księcia dAiguillon. Czy ci to nic nie mówi Uznasz chyba, że aby wstać rano, dać posłuchanie o tak niezwykłej godzinie, to nie bardzo wygląda na Joasię. Jakże więc szalenie musi być ona zakochana w twoim drogim synowcu.
— Tak, tak — powtarzał Richelieu zacierając z ukontentowaniem ręce. — Już o godzinie szóstej rano. Brawo, dAiguillon!
— Posłuchanie zatem musiało zacząć się o piątej... W nocy! Cudownie!
— Cudownie! — powtórzył Richelieu — doprawdy cudownie, mój drogi Janie!“(7)
Fotele |wieczór panieński |